Święta nie tuczą. Tyje się od nadmiaru kalorii. Często do tego doprowadzają podjadania między posiłkami, dokładki bez kontroli i kalorie wypijane w kieliszku albo w słodzonych napojach. Jeśli chcesz przejść ten czas bez dodatkowych kilogramów, nie potrzebujesz restrykcji ani liczenia każdego kęsa. Wystarczy kilka zasad, które łatwo utrzymać, bez psucia świątecznej atmosfery.
Jak jeść w święta, żeby nie przytyć?
Największy błąd to przyjście do kolacji na pusty żołądek. Pomijanie śniadania lub “oszczędzanie” kalorii przez pół dnia często kończy się tym, że na kolacji jesz szybciej, nakładasz większe porcje i trudniej się zatrzymać. Zjedz standardowe śniadanie i lekki obiad. Zadbaj o dodatek białka i warzyw. Jeśli w ciągu dnia jesteś w biegu, miej pod ręką prostą przekąskę, np. owoc i garść orzechów lub jogurt naturalny.
Przy stole zrób selekcję, zanim nałożysz pierwszą porcję. Wybierz dwie-trzy potrawy, które najbardziej Ci smakują, a resztę potraktuj jako dodatek. Dzięki temu jesz ulubioną rybę albo pierogi, ale nie dokładasz pięciu kolejnych rzeczy tylko dlatego, że stoją na stole.
Warto też wyeliminować podjadanie w trakcie gotowania. Teoretycznie są to małe kęsy, których nie zauważasz, a sumarycznie potrafią zrobić różnicę: łyżeczka tu, skubnięcie tam, końcówka ciasta “żeby się nie zmarnowało”. Dlatego jedz tylko wtedy, gdy siadasz z bliskimi do stołu. Jeśli masz ochotę spróbować potrawy, spróbuj raz, zamiast wracać do tego co chwilę.
Nie pomijaj słodkiego jedzenia w święta. Zwykle problemem nie jest kawałek ciasta po posiłku, tylko ciągłe podjadanie. Dlatego ustal jedną porę na deser. Resztę schowaj do pudełek i wyjmuj porcję, którą chcesz zjeść. Jeśli pieczesz, lepiej robić mniejsze formy.
Co warto ograniczyć w święta?
Alkohol i słodkie napoje mogą dołożyć zaskakująco dużo kalorii, a nie dają sytości. Co gorsza, po alkoholu łatwiej o dokładkę, ponieważ spada samokontrola i rośnie apetyt na słone i tłuste. Jeśli pijesz alkohol, ustaw limit z góry, np. dwie porcje alkoholu w trakcie całego wieczoru albo alkohol tylko w jeden dzień świąt. Między kieliszkami pij wodę, a do kawy wybierz mleko i nie dodawaj cukru. Zamiast słodzonych napojów lepiej sprawdza się herbata albo woda gazowana z cytryną.
Drugą pułapką są dokładki robione “z rozpędu”. Dlatego nakładaj raz, jedz powoli i dopiero po 15-20 minutach zdecyduj, czy naprawdę chcesz jeszcze. Sygnał sytości dociera z opóźnieniem, więc tempo jedzenia robi dużą różnicę. Odłóż widelec między kęsami, przeżuwaj spokojnie.
Jeśli chcesz spróbować kilku potraw, zrób to świadomie: nałóż małe porcje na jeden talerz i zjedz je jak normalny posiłek. Problem zaczyna się, gdy “próbowanie” trwa przez dwie godziny i zamienia się w kilka dodatkowych porcji.
Ruch w święta, czyli metoda na utrzymanie wagi
Nie musisz robić treningów, żeby utrzymać wagę. Wystarczy 30-45 minut spaceru dziennie, najlepiej po większym posiłku. Taki ruch:
- poprawia trawienie,
- obniża chęć na wieczorne podjadanie,
- pomaga utrzymać naturalny rytm dnia.
Jeśli pogoda nie sprzyja, przejdź się po schodach, zrób krótki marsz w miejscu albo kilka prostych ćwiczeń w domu. Przede wszystkim chodzi tutaj o regularność.
Waga często rośnie nie w Wigilię, tylko w kolejne dni, kiedy nadal podjadamy. Dlatego ważne są resztki. Porcjuj świąteczne dania do pojemników, część od razu zamroź, a ciasta schowaj, zamiast trzymać je na wierzchu. Jeśli jedzenie jest na widoku, sięgasz po nie z rozpędu, nawet gdy wcale nie jesteś głodny.
Zwróć uwagę na sen, ponieważ to cichy sabotażysta. Niewyspanie zwiększa apetyt, szczególnie na słodkie i tłuste, i sprawia, że w ciągu dnia łatwiej sięga się po coś na szybko. Nawet w święta warto trzymać stałą godzinę wstawania.
Jeśli jednego dnia zjesz więcej, nie równoważ tego głodówką. To zwykle kończy się kolejnym napadem głodu. Następnego dnia wróć do normalnych porcji, dołóż warzywa, wypij więcej wody i wyjdź na spacer.

